Repetować albo nie repetować? Oto jest pytanie!

Rodzice uważają, i mają do tego oczywiste prawo, że posyłając dziecko do szkoły, oddają je pod opiekę osób kompetentnych, znających się na nauczaniu i wychowaniu. Nic też dziwnego, że oczekują od nich wsparcia i liczą się z ich zdaniem w kluczowych sprawach dotyczących edukacji ich dzieci.

Eksperyment na dzieciach, rodzicach i nauczycielach

Idąc za namową doświadczonych wychowawców i ekspertów z ministerstwa, wielu rodziców zdecydowało się posłać swoje sześciolatki do szkół. Jaki jest rezultat? Zainteresowani rodzice sami najlepiej wiedzą. W związku z zaistniałą sytuacją pozwolono rodzicom zdecydować nie tylko o tym, w jakim wieku dziecko rozpocznie naukę szkolną, ale również, czy pozostawią swoje dziecko na drugi rok w tej samej klasie. I zaczęło się…

Rodzic potrzebuje wsparcia

Wszystko, co wiąże się z większą możliwością decydowania rodziców o własnych dzieciach uważam za słuszne. Trzeba jednak mieć świadomość tego, że nie każdy rodzic wie, jaką decyzję podjąć i potrzebuje wsparcia. Gdzie ma go szukać? Będzie go szukał w szkole, wśród nauczycieli, których darzy zaufaniem. Ale czy ci nauczyciele, będą wiedzieć, co rzeczywiście jest najlepsze dla dziecka?

…bo śliweczka nie dojrzała…

Cóż… Jeżeli dziecko miało pozytywną opinię z przedszkola lub nie było przeciwskazań, by jako sześciolatek poszło do szkoły, a od nauczyciela w podstawówce nagle słyszy, że do szkoły się „nie nadaje”, to znaczy, że coś jest nie tak. Ale nie z dzieckiem… Czyżby szkoła wywołała zatrzymanie lub cofnięcie się rozwoju u dziecka? Niedojrzałość emocjonalna nie musi być powodem pozostawienia dziecka w tej samej klasie. Może się też okazać, że repetowanie nie wywoła oczekiwanych efektów i po roku nadal dziecko będzie „niedojrzałe”. I co wtedy? Będzie siedziało w klasie „0” dopóki nie osiągnie oczekiwanej gotowości szkolnej? Gdyby przebadać dorosłych pod względem owej gotowości, to pewnie okazałoby się, że duża cześć nie powinna opuścić podstawówki czy gimnazjum. W takiej sytuacji warto naprawdę się zastanowić, czy pozostawienie ucznia w tej samej klasie na jeszcze jeden rok jest uzasadnione, tym bardziej, że dziecko zostało już dopuszczone do edukacji szkolnej.

Zielony czy raczej znużony?

Trzeba naprawdę dokładnie przyjrzeć się dziecku, czy wymagany materiał rzeczywiście nie został przez nie opanowany. Może okazać się, że dziecko po prostu nie jest zainteresowane tym, o czym mówi i wymaga od niego nauczyciel. Pisała do mnie jakiś czas temu zaniepokojona matka, która twierdziła, że jej dziecko ma doskonale opanowany program z zakresu klasy pierwszej. Problem pojawia się podczas sprawdzianów, bo dziecko rozwiązuje dwa pierwsze, czasami trzy zadania, a pozostałe zostawia nie rozwiązane lub w połowie niedokończone. Oczywiste jest, że nie jest to dowód na to, że dziecko nie umie rozwiązać zadań, a jedynie na to, że jego koncentracja wystarcza na wykonanie tylko dwóch, do trzech poleceń.

Jeśli jednak faktycznie dziecko nie zrobiło żadnych postępów edukacyjnych i powtórzenie materiału jest konieczne, należy spokojnie i z rozwagą zastanowić się: Jak powtarzać tę samą klasę?

Jeśli repetować, to z klasą!

Idealnym wyjściem byłoby, gdyby wszyscy rodzice podjęli decyzję o pozostawieniu dzieci w tej samej klasie. Duże byłoby prawdopodobieństwo, że w takich osobliwych okolicznościach dzieciom nie zmieniłby się nauczyciel. Co z drugiej strony wydaje się realne, bo słychać już o takich pomysłach w niektórych szkołach. Warto byłoby wtedy zasugerować nauczycielowi, by zmienił podręcznik. Każda nowa książka edukacyjna będzie dla dziecka nowym doświadczeniem i przygodą. To, co było kiedyś dla niego obce, teraz może okazać się bardziej zrozumiałe i na pewno łatwiej przyswajalne. Natomiast to, co było trudne i niezrozumiałe, omawiane po raz drugi, może okazać się łatwiejsze. Przynajmniej tym razem dziecko będzie miało więcej czasu, by zapoznać się z trudnym dla niego materiałem.

A może zmienić szkołę?

Przede wszystkim nie można dopuścić do tego, by dziecko powtarzało materiał pracując na tym samym podręczniku bądź ćwiczeniach. Warto też zastanowić się nad możliwością przeniesienia dziecka do innej szkoły. Pozostawienie go w tej samej klasie i tak wiąże się dla niego z dużą zmianą, jaką są nowi koledzy i koleżanki, nowy nauczyciel i nowe wymagania. A powtarzanie klasy, jeśli przez dziecko nie będzie odbierane jako porażka, to może być tak traktowane przez jego kolegów i koleżanki. Nie potrzebnie mogłoby usłyszeć od swoich „bystrzejszych” kolegów, że kibluje, bo jest „głupszy”. Dlatego nowa szkoła może być dla niego lepszym rozwiązaniem.

Decyzję o repetowaniu najmłodszych uczniów pozostawiono rodzicom, jako rekompensatę za przymusową wcześniejszą rekrutację do szkoły. I wielu rodziców na pewno z niej skorzysta.

 

Photo credit: las – initially (Lori Semprevio) via Foter.com / CC BY-NC-ND

Bądź na bieżąco, zapisz się do mojego newslettera

Magdalena Waleszczyńska Opublikowane przez:

Nauczycielka języka polskiego i etyki, pedagog specjalny, współpracuje z miesięcznikiem "Moja Rodzina", magazynem dla nauczycieli "Sygnał" i portalami wRodzinie.pl oraz Prawy.pl.