Nie płać za naukę swojemu dziecku!

Płacenie dzieciom za oceny to temat, który budzi wiele emocji. Niektórzy rodzice decydują się na gratyfikację pieniężną za dobre wyniki w nauce lub drobne pomoce w domu. Uważają, że takie postępowanie jest efektywne i szybko przynosi oczekiwane efekty. Inni utrzymują, że w ten sposób prowadzą edukację finansową swoich pociech. Należałoby się jednak zastanowić, jakie mogą być koszty takich szybkich „efektów” wychowawczych? Czy rzeczywiście takie postępowanie jest wychowawcze i godne naśladowania lub polecenia?

Pieniądz ma krótkie nóżki

Decydując się na płacenie dziecku za uzyskane oceny lub wykonywanie czynności związanych z dbaniem o dom, możemy zapędzić się w ślepy zaułek. Przede wszystkim w ten sposób zmieniamy motywację dzieci. Zamiast uczyć je odpowiedzialności za otoczenie, w którym żyją, pokazujemy im, że nie muszą o nie dbać. A w związku z tym, za wykonane czynności związane z jego pielęgnacją, należą się im pieniądze. Może to spowodować, że kalkulator finansowy będzie próbował zastąpić coś, co jest niepoliczalne i podporządkować sobie inne dobra, czyli w tym przypadku relacje rodzinne i samodoskonalenie.

Inny problem pojawi się, gdy proponowane przez rodziców kwoty staną się za małe albo w ogóle przestaną być satysfakcjonujące dla dziecka? Wtedy rodzice stracą kartę przetargową, a dziecko, często nastolatek, może próbować znaleźć inne źródło finansowania swoich potrzeb. I wcale nie musi to być legalna praca…

Filozofia małego ekonoma

Decydując się na płacenie dziecku za oceny, możemy rozbudzić w nim specyficzny zmysł kalkulacji, swoistą filozofię małego ekonoma. Może zacząć kombinować, jak w łatwy, albo nieuczciwy sposób zdobyć dobrą ocenę, np. próbując pokryć koszty związane z otrzymaniem oceny negatywnej. Okaże się, że syn lub córka nie chce wcale lepiej się uczyć, ale mieć lepsze oceny – co niekoniecznie musi iść ze sobą w parze. Będzie się skupiało na zdobywaniu lepiej opłacanych przez rodziców ocen. Wykształci w sobie zmysł cwaniactwa, a nie doskonalenia siebie.

Destrukcyjna moc zimnej kalkulacji

Dziecko, które uczy się dla pieniędzy często staje się roszczeniowe. Będzie uważało, że każda jego praca powinna być nagrodzona. Zapłata za wykonane zlecenie jest szybką drogą do przyzwyczajania dziecka do pracy na etacie. Nauczy się, że nie ważne jak wykona zadanie, czy zrobi to bardzo dobrze, czy da z siebie minimum, to i tak pieniądze pierwszego wpłyną na konto. Zabija to w dziecku kreatywność, dziecięce, idealistyczne podejście do rzeczywistości i naturalną umiejętność bezinteresownej pomocy drugiemu.

Hierarchia wartości

Jak w takim razie zachęcić dziecko do pomocy w domu i do nauki szkolnej? To, na czym dziecku najbardziej zależy, to rodzice, rodzeństwo, rodzina. Jeżeli jego starania i prace na rzecz gospodarstwa domowego zostaną przez rodziców odpowiednio docenione, to będzie dla niego wystarczającą nagrodą. I tak na przykład matka po przyjściu z pracy, nie będzie musiała gotować, zmywać naczyń lub odkurzać, a spędzi ten czas z dzieckiem, porozmawia z nim o wydarzeniach, które miały miejsce w szkole, obejrzy jego zeszyty, pochwali, doradzi lub pośmieje się z nim. To będzie znak dla dziecka, że jego praca była potrzebna, przyniosła matce ulgę, a jemu dostarczyła rodzicielskiego towarzystwa.

Wolność od ekonomii?

Z perspektywy procesu edukacji, najważniejsze jest zbudowanie w dziecku wewnętrznej motywacji do uczenia się. Trudne jest to w warunkach szkolnych, gdy istnieje obowiązek realizacji podstawy programowej, której wdrażanie nie wszystkich w różnym stopniu pasjonuje. Dlatego warto dziecku pomóc znaleźć to, co go zainteresuje. Ważne, by dostarczyć mu chęci do uczenia się i zdobywania nowych umiejętności.

Dlatego nagrodą za dobre wyniki w nauce może być możliwość zdobywania innych umiejętności. W zależności od zainteresowań może to być nauka gry na pianinie, jazdy konnej, tańca, czy przyłączenie się do drużyny sportowej. Opanowanie jednej umiejętności może wiązać się z uzyskaniem zgody rodziców na inną aktywność. Rodzice powinni tak kierować i wychowywać dziecko, by nauczyć je samokontroli i samodyscypliny. Do tego nie są potrzebne pieniądze i wypłaty.

Dziecko nie powinno uczyć się dla pieniędzy. Nauka może stać się jego pasją. Jeśli w tym kierunku rodzice będą wychowywać dzieci, to mają szansę wychować ludzi wolnych, niezależnych i samodzielnie myślących.
Photo credit: GoodNCrazy via Foter.com / CC BY

Bądź na bieżąco, zapisz się do mojego newslettera

Magdalena Waleszczyńska Opublikowane przez:

Nauczycielka języka polskiego i etyki, pedagog specjalny, współpracuje z miesięcznikiem "Moja Rodzina", magazynem dla nauczycieli "Sygnał" i portalami wRodzinie.pl oraz Prawy.pl.