Jak oceniać, żeby doceniać?

Ministerstwo Edukacji Narodowej wraz z ostatnią reformą podjęło starania, aby zmienić skostniały system oceniania. W pierwszej kolejności postanowiło zabrać się za nauczanie początkowe. Ci, którzy mają dzieci w wieku wczesnoszkolnym, wiedzą, że brak ocen w najmłodszych klasach jest mitem. Owszem, na świadectwach końcowych pojawiają się oceny opisowe, jednak są szkoły, w których praktykowane jest stawianie dzieciom stopni. Najmłodsi uczniowie są o swoich ocenach informowani i doskonale wiedzą, co znaczy dostać jedynkę lub szóstkę, nawet gdy są one wyrażane w formach smutnych lub uśmiechniętych buziek, słoneczek czy innych znaków graficznych. Znowu skonstruowano przepisy, które przysporzyły dodatkowej pracy nauczycielom, rodziców wprowadziły w przysłowiowe maliny, a dzieci nadal są oceniane a nie doceniane.

Wyspy dobrej edukacji

Niedawno miałam możliwość spojrzenia na system oceniania najmłodszych dzieci w Anglii. Spodobał mi się on do tego stopnia, że rozbudził we mnie marzenia o wprowadzeniu podobnego sposobu oceniania w polskiej szkole. Brytyjscy nauczyciele dobrze się w nim poruszają, a dzieci chętnie chodzą do szkoły. W tym wszystkim najważniejsze jest to, że dzieci chcą się uczyć! Nauka, zdobywanie wiedzy, odkrywanie, samorozwój są wpisane w naturę człowieka. Nie można działać wbrew naturze, bo to prowadzi do klęski. Jak rozwiązali ten problem Brytyjczycy?

Gorszy, a jednak lepszy?

Każde dziecko jest tam oceniane według swojej własnej skali. Oceny dokonywane są raz w tygodniu i dzieci otrzymują informacje o swoich postępach od dyrektora szkoły. Uczniowie nie muszą sprostać jakimś z góry założonym standardom. Nikt nie wymaga, by każde dziecko kończąc pierwszą klasę musiało czytać, liczyć do 20. itp. Najważniejsze jest to, aby uczniowie robili postępy. Wymaga się, żeby czytali coraz lepiej, ćwiczyli i stawali się coraz bardziej biegli w tym, nad czym ćwiczą. Mają rozwijać się i być lepsi nie od kolegów i koleżanek, ale sami przed sobą! I tak oto uczeń, który np. nie stawiał nigdy kropek na końcu zdania, zaczyna dbać o interpunkcję. Taki maluch dostanie na koniec tygodnia pochwałę od dyrektora, że skutecznie pracował nad poprawą swoich umiejętności! Ten, który nie umiał czytać, a nauczył się już składać niektóre sylaby, dostanie nagrodę, bo zrobił postęp w nauce czytania. Czy to nie jest motywujące? Takie ocenianie podnosi samoocenę dziecka oraz pokazuje mu, że potrafi być lepszy i osiągać sukcesy szyte na jego miarę.

Wiedza i wychowanie

Szkoły brytyjskie, i z pewnością nie tylko te, dbają także o wychowanie. Oceny z zachowania nie są wystawiane w oparciu o poziom posłuszeństwa ucznia. Dzieci nie są pozytywnie punktowane za to, że siedzą grzecznie w ławce. Dostają pochwały za to, że pomogli koledze, wzięli udział w konkursie, napisali opowiadanie, o które nikt ich nie prosił, że biorą aktywny udział w życiu pozaszkolnym, działają na rzecz swoje społeczności, itp. Za wybitnie wzorowe, godne naśladowania zachowanie uczniowie są wprowadzani na „tęczę” lub są umieszczani na „chmurkach pochwalnych” znajdujących się na klasowych lub szkolnych tablicach. Gdy postąpili źle, zrobili coś nagannego, są przenoszeni na „chmurki do przemyśleń”. Mogą wtedy zastanowić się nad swoim postępowaniem. Mają czas, żeby pomyśleć, co mogą zrobić, aby je naprawić, kogoś przeprosić, komuś zadośćuczynić. Każdy popełnia błędy, jednak najważniejsze jest, by umieć je dostrzec, przyznać się do nich i potrafić je naprawić.

Polak potrafi?

Czy Brytyjczycy wprowadzili coś, co jest poza zasięgiem polskiego systemu edukacji? Nie! Musimy tylko dać szansę nauczycielom, rodzicom i uczniom, by takie ocenianie mogło być wprowadzone do naszego szkolnictwa. Trudne jest to jednak do zrealizowania przy prawie trzydziestoosobowych klasach, przepełnionych programach nauczania i wymogach, którym wielu uczniów nie jest w stanie uczciwie sprostać.

Team building, czyli współpraca

Tak jak pisałam w artykule Szkoła oszustów czy uczciwych naiwniaków…, obecnie polska szkoła sprzyja niezdrowej rywalizacji. Nakłania do oszukiwania, ściągania oraz stwarza warunki do rozkwitu zawiści i zazdrości. Wpływając demotywująco, niejednokrotnie destabilizuje harmonijny rozwój dzieci i młodzieży. Dlatego warto byłoby zastanowić się nad odejściem od modelu gloryfikującego indywidualne osiągnięcia oraz elitaryzm i przejście do modelu stawiającego na rozwijanie umiejętności współpracy i działania w drużynie, który uwzględnia Sokratejskie hasło: Poznaj samego siebie!

Photo credit: ludwg / Foter.com / CC BY-NC-ND

Bądź na bieżąco, zapisz się do mojego newslettera

Magdalena Waleszczyńska Opublikowane przez:

Nauczycielka języka polskiego i etyki, pedagog specjalny, współpracuje z miesięcznikiem "Moja Rodzina", magazynem dla nauczycieli "Sygnał" i portalami wRodzinie.pl oraz Prawy.pl.