Mamo, kogo kochasz najbardziej?

W życiu każdego rodzica, prędzej czy później nastaje dla wielu mam i ojców taki dzień, gdy z ust dziecka pada bardzo niewygodne, a niekiedy bardzo kłopotliwe pytanie: „Kogo kochasz najbardziej?” Co odpowiedzieć? Jak wyrazić swoją miłość? Jak nie skrzywdzić słowami własnego dziecka?

Lustereczko, powiedz przecie…

Udzielając odpowiedzi na to trudne pytanie, rodzice powinni unikać wchodzenia w wykład etyczny oraz wyliczania hierarchii relacji ukochanych osób. Dlaczego? Bo dziecko podejmując problem, wcale nie pyta o to, co słyszy rodzic. Dziecko wcale nie chce usłyszeć od matki czy ojca, że jest najbardziej kochane, bardziej od jednego z rodziców, od swoich sióstr i braci. Odpowiedź, że to ono jest najbardziej kochane, paradoksalnie może wzmóc w dziecku strach i poczucie lęku. Przecież matka lub ojciec za jakiś czas mogą pokochać bardziej kogoś innego. W podświadomości mogą pojawić się pytania: Czy utrzymam pozycję najukochańszego dziecka? Co mam robić, aby jej nie stracić?

Mama najbardziej kocha tatę, a tata mamę

Nie jeden rodzic odpowiadając dziecku będzie odwoływał się do przyjętego przez siebie systemu wartości lub relacji. Syn czy córka usłyszą wtedy, że dobry rodzic najpierw kocha współmałżonka, a dalej dzieci. Niektórzy z nich powiedzą jeszcze, że najbardziej kochają Boga. Młody człowiek przyjmie tę odpowiedź, jednak nie rozwieje ona jego wątpliwości. Przecież dziecko nie pytało o etykę i hierarchię, ale o swoje miejsce w sercu rodzica.

Gdy wszyscy są super, to nikt nie jest super

W przypadku jedynaka odpowiedź jest prosta. Rodzice mówią, że kochają je najbardziej na świecie i dziecko odchodzi zadowolone. Sytuacja staje się trudniejsza, gdy dzieci jest więcej. Niektórzy rodzice nie wiedzą, jak odpowiedzieć na takie pytanie. Żeby nikogo nie wyróżniać najczęściej stwierdzają, że każde dziecko kochają jednakowo. Ale czy rzeczywiście każdą córkę lub syna kocha się tak samo? A czy my chcielibyśmy, by nas kochano „tak samo jak kogoś”? Czy na tym polega prawdziwa miłość, by kochać „po równo”?

O co pyta dziecko?

Odpowiadając na pytanie córki lub syna, należy zastanowić się, czego ono dotyczy. Jaką odpowiedź zaakceptuje? Jaka będzie dla niego satysfakcjonującą? Dziecko zadając pytanie: „Kogo kochasz najbardziej?”, pyta, czy jest wyjątkowe. Czy jest kochane bezgranicznie za to, że po prostu jest? Czy jest kochane bezwarunkowo i na zawsze? Pyta, czy jest akceptowane i czy może czuć się bezpiecznie. Pyta, czy było chciane i czy jest chciane. Jednak najważniejsze jest to, że ono nie pyta o innych, czyli o brata, siostrę, mamę lub tatę, ale pyta wyłącznie o siebie.

Każdy jest inny

Chyba każdy chciałby czuć się wyjątkowy i niepowtarzalny. I właśnie to chciałoby usłyszeć dziecko, które zadaje swoim rodzicom pytanie o miłość. Chce usłyszeć, że jest jedyne na świecie i że nie ma drugiego takiego jak ono. Jest jedyną taką córką, jedynym takim synem, bo drugiego takiego samego nie ma. Dobrze byłoby, gdyby rodzice odpowiadając dziecku, umieli wskazać jego cechy, które czynią z niego kogoś wyjątkowego. Żeby umieli ukazać je jako niepowtarzalne dziecko, którego miejsca nikt nie jest w stanie zająć.

Zbawienna numerologia

Jeżeli dziecko zacznie zaprzeczać o swojej wyjątkowości, chcąc sprawdzić czy rzeczywiście to, co mówią rodzice, jest prawdą, z pomocą może przyjść matematyka. Z liczbami trudno dyskutować. I nie chodzi w tym momencie o jakąś hierarchię, czy porządek, ale o niepowtarzalność, której nie da się zastąpić. Rodzic nie może mieć dwójki drugich, trzecich… piątych dzieci. Nie ma drugiego czwartego dziecka. Nie ma też drugiego pierwszego. Nikt i nic tej pozycji dziecku nie odbierze. I nikt i nic nie wypełni tej pustki, gdyby go zabrakło. Dziecko może więc usłyszeć od rodzica, że nie ma drugiego takiego jak ono i nikt nie jest kochany tak jak ono.

Ile serca masz dla mnie?

Matematyka pomaga przy ukazywaniu wyjątkowości, ale jest mniej przychylna, gdy dziecko musi podzielić się z rodzeństwem jednym sercem mamy i taty. Wtedy do głosu dochodzą miary i wagi. Jednak śmiało można powiedzieć, że z pojawieniem się w domu kolejnego dziecka serce rodziców rośnie, powiększa się i żadnemu z dzieci nic nie ubywa, a nawet przybywa miłości. W jaki sposób? Bo dziecko zaczyna być kochane przez rodziców jeszcze bardziej, bo jest nie tylko synem lub córką, ale jest również bratem lub siostrą dla swego rodzeństwa.

Cudowne rozmnożenie

Można również wybrać drogę marzeń, które tak bardzo uwielbiają dzieci. Rodzic wtedy może mieć po jednym sercu dla każdego dziecka. Gdy pojawia się nowy członek rodziny, wraz z nim rodzice otrzymują nowe serce. Dzięki niemu mogą kochać swoje pociechy bezgranicznie i najmocniej na świecie. Ta urocza metafora, choć bardzo bajkowa pozwala dokonać cudownego rozmnożenia. Umożliwia wypowiedzenie czegoś, co jest trudne do wyrażenia. To, że kochający rodzic dla każdego dziecka oddaje całe serce, którym je kocha i które bije tylko dla niego.

 

Photo credit: Gene Diaz Jr. / Foter / CC BY-NC-ND

Bądź na bieżąco, zapisz się do mojego newslettera

Magdalena Waleszczyńska Opublikowane przez:

Nauczycielka języka polskiego i etyki, pedagog specjalny, współpracuje z miesięcznikiem "Moja Rodzina", magazynem dla nauczycieli "Sygnał" i portalami wRodzinie.pl oraz Prawy.pl.